Wczoraj miałam ladny minusowy dzień. Przez ponad godzinę biegałam na bierzni. Podobno - 550 ale czesto mam wrażenie ze liczby kłamią.
Dobry okres, w którym wszystko tak ladnie zacznalo się ukladac dobiegł końca. Bum i znowu izoluje się od innych, znowu myślę o samobójstwie. Wiem, ze jest tak naprawdę wszystko jest dobrze, gdzies w sobie widzę ten mały płomień nadziei, ktorego niestety nie mogę zlapac. Ludzie starają sie mnie wspierać, ale mi się po prostu nie chcę z nimi rozmawiać. Słuchać, ze będzie dobrze, bo nie będzie. Będzie chujowo i albo sobie z tym poradzę albo nie.
Ehh... zegnam was smutnym akcentem. Milego djia misie
Nieraz tak jest, że mimo iż się staramy, to nic nie wychodzi. Wszystko rozwala od środka. Ale wierzę, że ty z tym sobie poradzisz :)
OdpowiedzUsuńZapraszam na mojego bloga http://kruszynka-proana.blogspot.com/